piątek, 11 września 2015

Ogłoszenie

Chciałabym bardzo przeprosić za moją nie obecność. Wiem, wiem nie musicie mi mówić, że zawaliłam bo wiem o tym bardzo dobrze. Praktycznie całe wakacje nie było mnie w domu, a jak miałam chwilę czasu to okazało się, że popsuł mi się komputer. Więc przez całe wakacje byłam bez internetu. Straciłam przez to wenę i nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny rozdział więc na chwilę obecną postanowiłam zawiesić bloga. Jeszcze raz bardzo was przepraszam. 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 3

Obudziłam się o 9. Moje starania by kolejny raz usnąć nie powiodły się więc podniosłam się z łóżka. Odbębniłam cały poranny rytuał i poszłam do kuchni. Nie myśląc długo zrobiłam sobie musli i zasiadłam  z nim w salonie przed telewizorem. Po chwili obok mnie znalazła się Ola, która w porównaniu do wczoraj była już ubrana i to jeszcze bardzo elegancko. Już miałam pytać co tak się wystroiła ale przypomniało mi się, że ma dzisiaj spotkanie z prezesem Skry Bełchatów w sprawie pracy. Skleroza nie boli xD. Pomijając wyglądała ślicznie. Miała na sobie kremową bluzkę, czarne spodnie i do tego buty na słupku w takim samym kolorze co bluzka.
- O której wychodzisz ? - zapytałam przyjaciółkę.
- Hmm - zerknęła na zegarek - Jest przed 10 to tak za pół godzinki. - nie była zdenerwowana, jest pewna siebie i zawsze dąży do celu, zresztą tak samo jak ja. - A i mam do ciebie taką tyci prośbę.
- No to słucham - domyślałam się o już o co chodzi.
- Pożyczysz mi samochód ? - zrobiła oczy kotka ze Shreka.
- Muszę się poważnie zastanowić. - powiedziałam z powagą. - Ale chyba nic mi nie za szkodzi  - uśmiechnęłam się i poszłam do przedpokoju po torebkę, z której wyjęłam kluczyki i dokumenty.
- Tylko mi go nie rozbij. O której wrócisz? - zapytałam dając jej rzeczy.
- Oj tam raz się zdarzyło, ale to była wina tego idioty, koleś  nie powinien dostać prawka. No nie wiem ile mi zejdzie ale myślę, że po 13 powinnam być.
Do  jej wyjścia nie poruszałyśmy już tematu pracy. Gadałyśmy o jakiś głupotach co chwile wybuchając śmiechem. Nim się obejrzałyśmy Olka musiała się już zbierać. Dałam jej jeszcze kopa na szczęście i życzyłam powodzenia. Po jej wyjściu zgarnęłam laptop z mojego pokoju i weszłam na stronę konkursu. Dowiedziałam się, że zgłoszenia zostały przyjęte i wyniki mają być za jakieś 3 dni więc nie zostało mi nic innego jak tylko czekać. Posiedziałam jeszcze trochę na internecie i postanowiłam coś upichcić. Nie miałam kilu składników więc wzięłam tylko portfel i wyszłam do sklepu nie daleko bloku. Spacerkiem kierowałam się w stronę sklepu. Znalazłam potrzebne rzeczy i ruszyłam do kasy. Droga powrotna nie zajęła mi dużo czasu, więc po chwili już byłam w mieszkaniu. Rozpakowałam zakupy i schowałam szampana do lodówki. Jak szaleć to szaleć. Postanowiłam zrobić zapiekankę z warzywami czyli ulubione danie Olci. Jakoś trzeba uczcić sukces co? Szybko zabrałam się do jej przyrządzenia. Zajęło mi to trochę czasu więc gdy zerknęłam na zegarek było w pół do pierwszej wstawiłam więc zapiekankę do piekarnika i ogarnęłam kuchnię. Wszystko było już gotowe zostało mi tylko czekać na powrót przyjaciółki. Włączyłam telewizor i oglądałam jakiś serial. Od czasu do czasu zerkałam na zapiekanke. Gdy była już gotowa wyłączyłam piekarnik. W tym samym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
- Już jestem - krzyknęła i po chwili pojawiła się w kuchni.- Mmm jakie zapachy- Gdy weszła, na jej twarzy gościł ogromny uśmiech.
- I jak poszło? - zapytałam,  nakładając nam jedzenie na talerze.
- Właśnie stoi przed tobą asystentka fizjoterapeuty Skry, a  tak właściwie to drugi fizjoterapeuta.- pisnęła.
- Ooo to super. I co i co, kto miał rację kto ? - rzuciłam się w ramiona przyjaciółce i wyściskałam ją. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na mnie.
- Oj tam raz miałaś racj, ale to jeszcze nie wszystko - powiedziała. - Na tym spotkaniu był też trener Antiga i jak się później okazało reprezentacja potrzebuje drugiego fizjoterapeuty. I wybrali właśnie mnie - krzyknęła a ja po prostu nie wiedziałam co powiedzieć. Przyjaciółka zerknęła na mnie i naglę posmutniała. A ja dopiero  po chwili oprzytomniałam.
- Nie wierze, i ty mówisz, że to ja mam szczęście. A ty co taką minę masz  - uśmiechnęłam się do niej
- No bo teraz sobie uświadomiłam, żę będę musiała Cię tu zostawić - miło, żę o mnie pomyślała. Będzie mi na prawdę ciężko bez niej no ale co mam zrobić ? Przecież nie zakarzę jej tu zostać.
- Ojj nie przesadzaj okej. Twoje marzenia się spełniają a ty zamulasz - wyszczerzyłam się do niej  - Musisz mi wszystko opowiedzieć ale najpierw zjemy bo jestem meega głodna -  powiedziałam na co moja przyjaciółka wybuchła śmiechem. Zabrałyśmy się więc za jedzenie.
- Mmm moja ulubiona zapiekanka, jak ja cię kocham - powiedziała z pełną buzią.
- I na wzajem - uśmiechnęłam się. Po skończonym obiedzie przeniosłyśmy się z szampanem do salonu. Ola opowiedziała wszystko jak było. Jak ja jej zazdroszczę, ale i cieszę się z jej szczęścia. Spełnia się jej marzenie i jestem ciekawa czy moje też się spełni. Gadałyśmy na różne tematy, a koło 8 zdecydowałyśmy obejrzeć film więc poszłam po mój laptop, w tym czasie Ola poszła po chipsy. Wybrałyśmy Kac Vegas oglądam to chyba setny raz ale nigdy mi się on nie znudzi. Po naszym seansie Ola poszła do łazienki a ja zaniosłam laptopa do pokoju. Wzięłam jakąś książkę z szafki i czytałam dopóki łazienka się nie zwolniła. Gdy Olka wreszcie wyszła wzięłam swoją piżamke i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka, od razu zasypiając.


Następnego dnia postanowiłyśmy odświeżyć naszą garderobę więc już koło 14 byłyśmy pod Manufakturą. Odwiedziłyśmy sporo sklepów. Ja zaopatrzyłam się w 2 pary spodenek (link)(link), rybaczki (link), 3 bluzki (link)(link)(link), dwie sukienki (link)(link) , i trzy pary butów (link)(link)(link). Ola natomiast zakupiła 2 sukienki (link)(link), sandałki (link) i szpilki (link), spodenki (link) i 4 bluzki (link)(link)(link)(link). Zadowolone z zakupów wstąpiłyśmy do kawiarni na ciacho i mrożoną kawę. Gdy spojrzałam na zegarek było już po 9 więc zaczęłyśmy się zbierać.  Zapłaciłyśmy za nasze zamówienie i ruszyłyśmy do samochodu. Po dziesiątej byłyśmy w domu. Odłożyłam zakupy do pokoju i dopiero wtedy uświadomiłam sobie jaka byłam zmęczona. Nie przebierając się nawet wskoczyłam do łóżka od razu zasypiając.

___________________________________________

Przepraszam za moją nie obecność ale same wiecie jak to jest przed zakończeniem roku. Jednym słowem urwanie głowy. Przez ostatni  czas nie miałąm siły na nic. Teraz mam już wszystko załatwionę i rozdziały będę pojawiać się częściej :) Następny pojawi się w najbliższym czasie :*
PS. Trochę się martwie, żę nikt tego nie czyta. :/ Proszę was o komentarze nawet nie wiecie jak one motywują :*
Pozdrawiam Zakręcona *-* 

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 2

Obudziły mnie promienie słońca, Z zamkniętymi oczami podniosłam się do pozycji siedzącej. Wygrzebałam z torebki telefon w celu sprawdzenia godziny. Hmmm no to sobie pospałam. Jest po 14, ale w końcu wróciłyśmy po 3 więc mam jakieś usprawiedliwienie no nie? Położyłam się jeszcze na chwilkę z myślą, że jeszcze usnę, ale na moje nieszczęście po chwili mój telefon zaczął wibrować co oznaczało nadejście wiadomości. No nie dadzą poleżeć nooo. - mruknęłam do siebie. Sięgnęłam po telefon i odczytałam wiadomość.

Hej mam nadzieję, że się nie gniewasz za wczoraj. Jeszcze raz przepraszam. Masz czas o 17 ?
   

Gdy to przeczytałam od razu zerwałam się. No tak przecież dzisiaj miałam się spotkać z siatkarzem w ramach przeprosin. Odpisałam więc szybko.

Hej ;) Przecież Ci już mówiłam, miałeś przestać przepraszać. Naprawdę się nie gniewam. Mam wolny cały dzień. 

Gdy wstałam już aby się jakoś ogarnąć  usłyszałam dźwięk otrzymanego esemesa. Domyślałam się od kogo on może być. Więc usiadłam ponownie i odczytałam wiadomość.

Bardzo się cieszę z tego powodu, zapraszam więc na kawę ;) - Mariusz

Z miłą chęcią tylko gdzie ? Zaproponuj coś :) - Ja 

Może być park ? Nie daleko jest fajna kawiarnia. ;)- Mariusz

No jasne :D  -Ja

Więc do zobaczenia ;) - Mariusz

Ja nadal nie mogę uwierzyć, że to dzieje się na prawdę. Przeprowadzamy się do Bełchatowa a ja w pierwszy dzień spotykam siatkarza, który zaprasza mnie na kawę. Jestem ciekawa czy coś mnie jeszcze zaskoczy dzisiaj. Dobra czas się ogarnąć nie? Podniosłam z niechęcią swoje cztery litry i wyjęłam jakieś luźne ciuchy. Skierowałam się z nimi do łazienki. Po porannej toalecie poszłam w stronę kuchni gdzie urzędowała już moja przyjaciółka robiąc jajecznicę. Ja to mam nosa, w sam raz na śniadanie.
- Ooo co ja widzę, moja Olcia śniadanie robi. - śmiejąc się usiadłam przy stole i podziwiałam przyjaciółkę. Nie często widzę przyjaciółkę robiącą coś do jedzenia.
- A no robi, robi. - wyszczerzyła się - Też chcesz ?
- A z miłą chęcią tylko.... nie otruję się? - podniosłam brew z niepokojem.
- Haha bardzo śmieszne - zgromiła mnie spojrzeniem Ola - Zaraz sama sobie zrobisz - wystawiła język.
- Wręcz komiczne - wyszczerzyłam się  - Dobra już nic nie mówię - uniosłam ręce w geście obrony gdy zobaczyłam wyraz twarzy przyjaciółki.
Nasze śniadanie było gotowe już po chwili. Ola nałożyła nam na talerze i zaczęłyśmy je konsumować. Nasze wspólne jedzenie nigdy nie przebiega w ciszy więc i tym razem też się tak nie stało. Nawijałyśmy o głupotach, śmiejąc się przy tym. Zdało by się jej  powiedzieć, że wybywam dzisiaj no nie ? Też tak myślę.
- Odezwał się - rzuciłam, na co  przyjaciółka popatrzyła na mnie zdezorientowana.
- Kto ? - zapytała się zdziwiona
- No kto, kto... no Mariusz - powiedziałam, a Ola znieruchomiała i wytrzeszczyła oczyska na mnie
- CO TY DAJESZ ???- pisnęła
- Mamy iść na jakąś kawę  - uśmiechnęłam się od ucha do ucha na samą myśl o tym spotkaniu.
- Ooo ale szczęściara. A ja co będę robiła- zapytała ze smutną minką
- Coś wymyślisz - Puściłam jej oczko.
Pozmywałam po śniadaniu bo moja ukochana przyjaciółka poszła się ogarnąć no bo jak by ktoś nie wiedział to jest godzina 15 a ona paraduje po domu cały czas w piżamach. A jakby tak jakich przystojny sąsiad tu nas odwiedził hm ? No co wszystko jest możliwe xD  Gdy ogarnęłam wreszcie kuchnię. Skierowałam się do pokoju po swojego laptopa i zasiadłam w salonie przed telewizorem. Weszłam na fb i jak zwykle kilka powiadomień i wiadomości na które po chwili odpisałam.
- Co robisz ? - zapytała Ola rozwalając się na kanapie i przełączając na jakiś serial.
- A siedzę na fb ale zdałoby się rozejrzeć za jakąś pracą - odpowiedziałam jej.
- Ooo właśnie zapomniałam ci powiedzieć - poderwała się z kanapy. - Jutro mam rozmowę o pracę ale jak się dowiesz gdzie to padniesz. - powiedziała podekscytowana.
- No zaskocz mnie.
- Znasz mojego kuzyna Kamila no nie ?- zapytała mnie.
- No kojarzę, kojarzę - odpowiedziałam szybko .
- No to jego ojciec, mój ukochany wujaszek, bardzo dobrze zna prezesa Skry Bełchatów wręcz są przyjaciółmi. No i  polecił mnie na asystentkę fizjoterapeuty. - uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- I TY MI TO DOPIERO TERAZ MÓWISZ !!! - zapytałam ją z udawaną złością na twarzy bo tak na prawdę to się bardzo ucieszyłam. Będę mieć przyjaciółkę, która jest w sztabie SKRY!!!.Coś czułam, że to nie koniec niespodzianek. A tak ogółem to chyba jestem dobrą aktorką bo mina Oli bezcenna.
- Oj noo ... zapomniałam - powiedziała skruszona  na co ja  wstałam i ją wyściskałam.
- Ty gamoniu nawet nie wiesz jak się cieszę. Będę mieć przyjaciółkę która pracuje w Skrze Bełchatów !!!- pisnęłam.
- Ej, ej to jeszcze nic pewnego nie wiadomo czy mnie przyjmą przecież jestem dopiero po studiach  - powiedziała próbując mnie uspokoić.- Tam na  pewno potrzebują osób z doświadczeniem.
- Gadanieee przecież gdzieś się musisz wszystkiego nauczyć no nie ? A gdzie lepiej się wyszkolisz niż pod okiem prawdziwego i doświadczonego fizjoterapeuty. Tak w ogóle to od  małego chciałaś być fizjoterapeutą i znasz się na tym  - uśmiechnęłam się. Mówię szczerą prawdę nie tylko żeby ją pocieszyć i robić nadzieje. Ola od małego interesowała się takimi rzeczami.
- A to się już zobaczy jutro - odwzajemniła uśmiech i wróciłyśmy do wcześniejszych czynności.
Przeglądając stronę główną rzucił mi się konkurs na asystenta fotografa  Reprezentacji Polski w piłce siatkowej. Hmm w sumie mogę spróbować w końcu w tym roku ukończyłam studia właśnie na kierunku fotografii sportowej. I tak nie wierzę, że mi się to uda ale przecież mogę spróbować tak? Przeczytałam dokładnie co trzeba zrobić aby wziąć udział w konkursie. Otóż trzeba wysłać dowolną liczbę zdjęć o tematyce sportu do 28 czerwca czyli do końca tego tygodnia. Pfff co to dla mnie . Mam pełno takich zdjęć i na uczelni twierdzili, że są na prawdę dobre więc się okaże czy mieli rację. Wybiorę je później bo wszystkie mam już gotowe. Gdy właśnie sobie tak rozmyślałam usłyszałam dźwięk dzwonka.
- Kto to?  - krzyknęła  z kuchni Ola.
- Nie  mam pojęcia. Otworzę - odpowiedziałam kierując się w stronę drzwi wejściowych. No nie przypominam sobie abym  kogoś zapraszała. Otworzyłam więc drzwi, w których stał przystojny nawet baaardzo przystojny chłopak. No na prawdę. Już miałam coś powiedzieć kiedy nieznajomy się przywitał.
- Cześć jestem Filip - uśmiechnął się co ja odwzajemniłam - z tego co się orientuję to będziemy sąsiadami więc przychodzę się przywitać - wskazał drzwi na przeciwko nas i wyjął zza pleców butelkę czerwonego wina.
- Lena - uśmiechnęłam się - zapraszam do środka - wskazałam ruchem ręki by wszedł do środka.
- Olaaaa mamy gościa - zawołałam przyjaciółkę i zaprosiłam naszego sąsiada do salonu.
- A kogo ?- zapytała wchodząc do pomieszczenia.
- Witam. Filip  - uśmiechnął się i przedstawił mojej koleżance
- Ola - uczyniła to samo.
- To nasz sąsiad z na przeciwka. - odparłam na pytające spojrzenie przyjaciółki.
- Miło poznać, jesteśmy tu nowe mam nadzieję, że pomożesz w razie co - powiedziała.
- Służę pomocą - ukłonił się teatralnie na co my się zaśmiałyśmy.- To co może uczcimy nasze poznanie - pokazał na butelkę czerwonego wina.
- Ja niestety jestem umówiona i zaraz lecę się szykować więc się  nie skuszę ale koleżanka na pewno - wskazałam na Olę
- Ja tam z chęcią się napiję - powiedziała, kierując się do kuchni zapewne po lampki.
- A nie mówiłam. - powiedziałam do Filipa na co on się zaśmiał.
Posiedziałam z nimi troszkę. Dowiedziałam się dużo rzeczy o naszym sąsiedzie. Jest w naszym wieku i jest na ostatnim roku studiów prawniczych. Jest z Bełchatowa więc z na to miasto jak własną kieszeń.  Bardzo miły i sympatyczny. Brawo Lena miałaś posiedzieć troszeczkę a ty sobie gadasz w najlepsze a za pół godziny wychodzisz. Przeprosiłam tą dwójkę i ruszyłam migiem do pokoju. Otworzyłam szafę i wyjęłam ubranie. Ruszyłam z nim do łazienki. Szybko się umyłam. Rozczesałam włosy i zrobiłam sobie kłoska. Zrobiłam delikatny makijaż i wróciłam jeszcze do pokoju po torebkę do której włożyłam swój telefon, po drodze przeglądając się w lustrze.Wyglądam całkiem, całkiem. Pożegnałam się z tą dwójką i wyszłam z mieszkania. Wsiadłam do windy i zjechałam na dół. Zerknęłam jeszcze na telefon 16:55. Nie jest źle. Park jest na szczęście nie daleko więc powinnam zdążyć. Szłam sobie spacerkiem i przyglądałam się dzieciom biegającym po parku. Momentalnie na twarz wkradł mi się uśmiech. Uwielbiam dzieci. Pamiętam jeszcze jak Iga była taka mała. Ale ten czas leci. Tak sobie rozmyślając ujrzałam postać siatkarza. Szedł w moim kierunku z daleka się do mnie uśmiechając. Kiedy zjawił się koło mnie przytulił mnie na powitanie.
- Hej - uśmiechnął się - Nawet się wczoraj nie przedstawiłem - jak go można nie znać pomyślałam - Jestem Mariusz. - przestawił się.
- Hej. Nic się nie stało, nie sposób cię nie znać.  - uśmiechnęłam się i przedstawiłam - Lena.
- Zdarzają się pewne przypadki. Miło cię poznać. Chodźmy, nie będziemy tak stać, idziemy na kawę  i ciacho.
- Jestem za - odparłam szybko co siatkarz skwitował śmiechem.
Szliśmy sobie spacerkiem rozmawiając o wszystkim i niczym. Dowiedziałam się wielu rzeczy o nim. Jest naprawdę miły i zabawny. Nie jest taką przysłowiową gwiazdką jak mówią ludzie o sportowcach i znanych ludziach. Jest całkiem od nich inny. Podziwiam go za to, jest jednym z najlepszych siatkarzy w Polsce, nawet i na świecie, a zachowuje się tak jakby był zwykłym człowiekiem. Siatkarz zaprowadził nas do przytulnej kawiarni, w której siedliśmy w ustronnym miejscu by móc normalnie rozmawiać. Po chwili przyszedł kelner i zamówiliśmy sobie po kawie i tiramisu.
- Teraz twoja kolej - powiedział a ja spojrzałam się na niego zaskoczona - No powiedz coś o sobie bo ja tu cały czas gadam, znasz mój cały życiorys a ja o tobie prawie nic. Tylko tyle, że uwielbiasz tiramisu  - wyjaśnił.
- Haha ciekawe skąd o tym wiesz .-zaśmiałam się.
- Widziałem jak ci się oczy świecą jak zamawiałaś - no co chcecie, dawno nie jadłam a uwielbiam ten deser, ale nie wiedziałam, że to tak widać.
- To już bardzo dużo. No a co chcesz takiego wiedzieć - zapytałam już na serio i przez następną godzinę odpowiadałam na pytania zadawane przez Mariusza. W między czasie dostaliśmy nasze zamówienie. Dowiedział się o mnie bardzo dużo. Jest jedną z nielicznych osób które wiedzą o mnie tak dużo. Zazwyczaj nie mówię o sobie, a już w szczególności spotkanym w klubie mężczyznom. W tym przypadku jest inaczej. W towarzystwie Mariusza czuje się bardzo dobrze tak jakbyśmy znali się od dawna. Mogłabym rozmawiać z nim całymi godzinami. Po dwóch godzinach spędzonych w kawiarni zaczęliśmy się zbierać. Siatkarz powiedział że mnie odprowadzi więc spacerkiem szliśmy w kierunku mojego osiedla.
- To tutaj - oznajmiłam gdy dotarliśmy pod mój blok.
- Cieszę się, że zgodziłaś się na to spotkanie i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. - powiedział siatkarz.
- Ja również. Bardzo miło spędziłam ten czas.- uśmiechnęłam się do niego.
- Więc do zobaczenia - przytulił mnie na pożegnanie co ja odwzajemniłam i skierowałam się do bloku. Odwracają się pomachałam jeszcze. Nie chciało mi się wchodzić po schodach więc weszłam do windy która  szybko zawiozła mnie na właściwe piętro. Weszłam do mieszkania, zdjęłam buty i weszłam do salonu gdzie znajdowała się blondynka. Widząc mnie zerwała się z kanapy.
- I jak było ?- zapytała od razu.
Opowiedziałam jej jak było.
- No i tak - zakończyłam moje opowiadanie. - Ty lepiej mów jak nasz sąsiad - uśmiechnęłam do niej
- Fajny jest można z nim normalnie pogadać - powiedziała.
- Tylko tyle ? Ja tu myślałam, ze coś ten tego? - poruszyłam zabawnie brwiami na co przyjaciółka rzuciła we mnie poduszką. O nie tak się nie będziemy bawić. Lena nie daje za wygraną i nigdy się nie poddaje.Wzięłam drugą, która była obok mnie i zaczęłam okładać nią Olke. Po naszej bitwie usiadłyśmy i zaczęłyśmy się śmiać. Tak to już nami jest jak złapie nas głupawka to nie ma przeproś. Gdy uspokoiłyśmy się Ola zaczęła mówić.
- Ale tak na serio jest fajny ale tylko jako kumpel. - oznajmiła i wiedziałam że mówi prawdę.
- Hmm może właśnie znalazłyśmy pierwszego przyjaciela w tym mieście - powiedziałam na co przyjaciółka się ze mną zgodziła.
- Jezuu ale jestem głodna  - powiedziałam na co mój brzuch zaburczał.
- A wiesz co ? Ja też - zaśmiała się i poszłyśmy razem do kuchni. Po szybkiej kolacji złożonej z talerza kanapek i herbatki owocowej, skierowałam się do pokoju bo piżamkę i weszłam do łazienki jako pierwsza. Wzięłam prysznic po czym wtarłam w  ciało mój ulubiony malinowym balsam, po tej czynności umyłam zęby i wyszłam z łazienki oznajmiając przyjaciółce, że jest ona do jej dyspozycji. Weszłam do pokoju zgarniając ze stolika laptop i usiadłam z nim wygodnie na łóżku. Trzeba w końcu wybrać jakieś zdjęcia. Weszłam w folder, w którym było mnóstwo nadających się do tego konkursu zdjęć. Po godzince zastanawiania się, wybrałam 20 zdjęć z meczów siatkówki. Prawie wszystkie były oceniane na studiach i to za dobre a wręcz bardzo dobre. I nie przechwalam się tu w żadnym wypadku. O nie, nie, nie ja mówię tylko jak inni je oceniali. Weszłam jeszcze tylko na tą stronę i przeczytałam na jaki adres trzeba je przesłać. Po czym wysłałam zdjęcia. Odłożyłam laptop za biurko i położyłam się. No to to już mam z głowy teraz tylko trzeba czekać. Może się uda, może nie zobaczymy. Wiem, że weźmie udział dużo osób, więc zbytnio się nie nastawiam, że to akurat mnie wybiorą ale warto pomarzyć nie prawda? Nie mam nic do stracenia. Z tą myślą odpłynęłam do krainy Morfeusza.

________________________________

Oddaje w wasze ręce drugi rozdział.:* Piszcie w komentarzach jak wam się podoba. :)
Pozdrawiam Zakręcona*-*

PS. Następny rozdział pojawi się za tydzień.

sobota, 2 maja 2015

Rozdział 1

No nie powiem, rodzice się postarali. Nasze mieszkanie znajduję się na nowym osiedlu. Mieści się na 3 piętrze. Niby nie wysoko ale i tak się cieszę, że jest winda nie będziemy musiały taskać tych walizek. Gdy winda zawiozła nas na właściwe piętro skierowałyśmy się do mieszkania nr 15. Już na wejściu widać, że urządzone jest nowocześnie. Przedpokój jest w jasnych kolorach. Jest w nim nie duża wisząca komoda i spora zasuwana szafa. Po lewej stronie znajduje się łazienka w odcieni beżu i brązu. Dalej jest kuchnia też urządzona nowocześnie i praktycznie. Już mi się podoba. Lubię gotować i pewnie będę spędzała w niej sporo czasu bo z naszej dwójki  tylko ja umiem to robić. Z kuchni przechodzi się do przytulnego salonu. Jest przestronny, a najbardziej podobają mi się te półki w ścianie.  No i wreszcie nasze pokoje. 
- No to która bierze który ?- zapytała Ola 
- Nie wiem, się zobaczy - odpowiedziałam z wielkim bananem na twarzy.
Weszłyśmy do pierwszego pokoju. Jasne kolory z dodatkami czerwieni. Od razu się zakochałam.
- Zaklepuję - podskoczyłam i zaczęłam wymachiwać rękoma jak wariatka. Wiem, wiem co o mnie teraz myślicie, ale ten pokój jest meega.
- Boże z kim ja żyję - odpowiedziała na mój gest przyjaciółka.
- No co podoba mi się - wzruszyłam ramionami.
- Dobra, dobra chodźmy  zobaczyć mój - i skierowała się do następnego pokoju, a ja podreptałam za nią. Gdy otworzyła drzwi pierwsze co nam się rzuciło w oczy to gitara. Ola od dawna gra i bardzo to lubi. Więc myślę, że będzie zachwycona. Pokój jest w odcieni szarości i żółci.
-  Łał - stanęła z otwartą buzią Ola. Nie powiem jej pokój jest urządzony świetnie ale i tak bardziej podoba mi się mój. Haha no co? Po obejrzeniu naszego mieszkania wzięłyśmy się za rozpakowywanie. Gdy byłam już w moim pokoju usiadłam na łóżku i wygrzebałam telefon ze swojej torebki. Wybrałam odpowiedni numer i po paru sygnałach usłyszałam głos mamy.
- Cześć córciu. Dojechałyście, wszystko w porządku i jak wami się podoba, może być ? - od razu zasypała mnie mnóstwem pytań. No cóż moja mama już taka jest, gada jak najęta. Podobno jestem taka jak ona ale ja tam w to  nie wierzę.
- No hej mamuś. Powoli, mamy czas - zaśmiałam się -  Tak, dojechałyśmy i wszystko jest w porządku. Mieszkanie jest super i jesteśmy zachwycone, a nasze pokoje przebijają wszystko. Bardzo wam dziękujemy.
- No  my też się cieszymy, że wam się podoba. Ja muszę niestety kończyć bo właśnie mam obchód. Pa kochanie i nie zapomnij tam o starych rodzicach. Dzwoń czasem - pożegnałam się i obiecałam, że będę się odzywać. Od razu wzięłam się za rozpakowywanie,  po jakiś 2 godzinkach wszystko było na swoim miejscu. Zadowolona udałam się do kuchni by przyrządzić nam coś do jedzonka. Jest  już po 16 a my nie jadłyśmy od rana. Po upewnieniu się, że mam wszystkie składniki (rodzice nas nawet w prowiant zaopatrzyli) zabrałam się za szybką zapiekankę. Po jakiś 30 minutach danie było w piekarniku, a ja wzięłam się za sprzątanie, bo przy gotowaniu troszkę, troszeczkę zabrudziłam. Czujecie ten sarkazm ? Gdy się z tym uporałam do kuchni weszła Ola.
- Aaale jestem głodna. Ooo a co tam pichcisz ? - zapytała
- Przewidziałam to - zaśmiałam się - Moją słynną zapiekankę na szybko - uśmiechnęłam się po czym wyjęłam ją z piekarnika i nałożyłam nam po kawałku.
- Mmm pyszotka -  rozmarzyła się Ola - mówiłam ci już, że świetnie gotujesz ?
- Nooo wiesz, ostatnio jakoś nie - powiedziałam ze smutną miną, która wywołała niepohamowany śmiech Oli.  Pogadałyśmy trochę o tym jak nam tu będzie, pośmiałyśmy się. Gdy skończyłyśmy jeść włożyłam talerze do zmywarki i zrobiłam nam owocową herbatkę. Ułożyłyśmy się wygodnie przed telewizorem i zaczęłyśmy oglądać jakiś serial.
- Która godzina ? - zapytałam po zakończeniu programu.
- No jakoś po piątej a co ? - odpowiedziała przyglądając mi się uważnie. Na mojej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Widząc go moja przyjaciółka pokiwała ochoczo głową.
- Myślisz o tym samy co ja ? - zapytałam poważnie.
- Imprezka ? No pewnie, musimy przecież jakoś uczcić naszą przeprowadzkę. O 19 na dole. Aaa i ja zaklepuję łazienkę  - ruszyła jak błyskawica i już jej nie było. Wiedząc że Ola tak szybko z łazienki nie wyjdzie, ruszyłam nieśpiesznie do siebie odkładając po drodze nasze kubki. Mam trochę czasu, więc muszę poszukać czegoś ekstra. Szukam już od dłuższej chwili ale nic mi nie pasuję.  Wreszcie w oczy rzuciła mi się moja ulubiona sukienka. Nadaje się idealnie. Ale to i tak nie zmienia faktu, że muszę się  wybrać na zakupy i odświeżyć garderobę. Mam jeszcze dużo czasu więc wyjęłam kosmetyczkę z lakierami i zabrałam się za malowanie paznokci. Wybrałam czerwony kolor idealnie będzie podkreślał mój cały strój. Gdy skończyłam usłyszałam kszyk.
- Łazienka wolna.
- Okej już idę - odkrzyknęłam mojej przyjaciółce.
Dobrze, że to lakier szybko schnący. Wzięłam więc ze sobą kosmetyczkę wraz z moi strojem i skierowałam się do łazienki. Przy okazji ułożyłam tam  moje kosmetyki. Umyłam się, wysuszyłam włosy i założyłam ubranie. Włosy postanowiłam lekko pokręcić. Zrobiła mocniejszy makijaż. Przejrzałam się jeszcze w lustrze i stwierdziłam, że wyglądam całkiem nieźle. Mam dzisiaj wyśmienity humor i chce się dobrze bawić.Weszłam tylko jeszcze do pokoju, po torebkę, którą zostawiłam na łóżku. Skierowałam się do drzwi. W tym samym momencie od siebie wychodziła Ola. Wyglądała ślicznie. Miała na sobie  czarną skórzaną spódnicę i luźną bluzkę. Do tego wyprostowane włosy i mocny makijaż.
- Wyglądasz bombowo - stwierdziła Ola na mój widok.
- Aaa dziękuję ty również. Czekaj zamówię taksówkę bo nie będziemy jechać samochodem.
Wybrałam numer i zamówiłam taxi.
- Będzie za jakieś 10 minut - oznajmiłam
- Czekaj, czekaj a ty w ogóle wiesz gdzie tu jest jakiś klub ? - zapytała mnie przyjaciółka.
- Pff no pewnie - O kurde całkowicie o tym zapomniałam. Co ja poradzę, że moją drugą  siostrą jest skleroza ? No co? No nic. Muszę coś wymyślić. Hmm myśl Lena myśl... -  Oj no zamówimy taksówkę i zdamy się na kierowcę, na pewno już nie raz zawoził kogoś do klubu, może poleci nam jakiś fajny ?
- Nie no trzeba być tobą no naprawdę.- pokręciła z politowaniem Ola - Ale może i masz rację ?
- No pewnie, że mam. - odpowiedziałam pewna siebie.
Zamknęłyśmy mieszkanie i gdy zjechałyśmy windą na dół taksówka już na nas czekała.
- Dzień dobry - przywitałyśmy się z kierowcą.
- A dzień dobry, dzień dobry - uśmiechnął się starszy pan - Gdzie panie sobie życzą ?
- Zdajemy się na pana. Zna pan jakiś fajny klub ? - zapytałam z nadzieją w głosie.
- Znam, znam tylko nie wiem czy fajny bo nie bywam w takim miejscach, ale często mam tam kursy.
Pogadałyśmy jeszcze z kierowcą. Bardzo miły i sympatyczny człowiek naprawdę. Po jakiś 10 minutach byliśmy pod klubem.
- Jesteśmy na miejscu - uśmiechnął się.
Zapłaciłam, podziękowałyśmy i ruszyłyśmy na podbój parkietu. Hmm czuje, że to będzie nie zapomniany wieczór.

W klubie było bardzo tłoczno. Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy sobie po naszym ulubionym drinku czyli Błękitnej Lagunie. Sącząc drinki obserwowałyśmy co dzieję się na parkiecie. Po skończeniu drinków postanowiłyśmy się trochę zabawić. Gdy znalazłyśmy się na parkiecie zaczęłyśmy tańczyć. Całkowicie oddałam się muzyce i moja przyjaciółka chyba też. Wywijałyśmy na parkiecie jak nikt obecny w klubie. Zerkając czasami widziałam przyglądającym się nam mężczyzną stojącym przy barze. Jakoś zbytnio mnie to nie zdziwiło na studiach często bywałyśmy na imprezach i właśnie tam, też  tak na nas patrzyli. Przetańczyłyśmy już chyba z jakieś 5 piosenek, nie mam siły i nie czuje już nóg.
- Idziemy odpocząć?  - zapytałam, przekrzykując muzykę
- Chodź, chodź  ja też już wysiadam - odpowiedziała Ola.
- Idź zamów nam po drinku ja idę do toalety zaraz wracam. - oznajmiłam przyjaciółce gdy dochodziłyśmy już do baru.
- To samo co wcześniej ?
- Zdaje się na ciebie - puściłam jej oczko po czym ruszyłam w poszukiwaniu łazienek

Zeszło mi trochę na ich znalezieniu, ten klub jest wielki, a ja jestem tu pierwszy raz. Gdy wreszcie dotarłam do celu i miałam wchodzić do środka  nagle wylądowałam na podłodze. Dlaczego ? Dlatego że jakiś gamoń nie umie otwierać drzwi !!! Choleraaa mój tyłek !
- Uważałabyś a nie ? - Warknęłam na tego idiotę, dzięki, któremu mój tyłek zaliczył bliskie spotkanie z podłogą.
- Nic ci nie jest ? - podał mi rękę i pomógł wstać - Bardzo cię przepraszam nie wiem jak to się stało. - zaczął przepraszać i tłumaczyć się. Wstałam i już miałam mu wygarnąć ale stanęłam jak wryta.  Czy właśnie przede mną stoi sam  Mariusz Wlazły ?  Czy ja mam omamy?Nie ja chyba śnie. Właśnie zostałam uderzona drzwiami przez siatkarzy i to nie byle jakiego. Lena weź się w garść. Powiedz coś bo wyjdziesz na idiotkę w sumie już na nią wychodzisz bo gapisz się na niego z otwartą buzią.
- Yyy nic się nie stało - nie wiedziałam co powiedzieć  - Mój tyłek trochę ucierpiał ale to nic. -  uśmiechnęłam się lekko.
- Jeszcze raz Cię przepraszam. Może dasz się namówić w ramach przeprosin na kawę jutro ?Dzisiaj muszę już lecieć. - uśmiechnął się.
- A ja jeszcze raz Ci mówię, że nic się nie stało i z przyjemnością wybiorę się na tą kawę - odwzajemniłam uśmiech.
- Bardzo się cieszę. Tylko daj mi swój numer to się dogadamy o której i gdzie - podał mi swój telefon. Wpisałam szybko swój numer po czym pożegnaliśmy się, a ja oszołomiona weszłam do toalety. Gdy załatwiłam swoją potrzebę poszłam poszukać mojej przyjaciółki. Dostrzegłam ją na parkiecie z jakiś mężczyzną.Tańczyli do wolnej piosenki cały czas rozmawiając. Ja natomiast usiadłam przy barze i zaczęłam pić zamówionego drinka przez Olę. Gdy piosenka się skończyła Ola skierowała się już sama w moją stronę.
- Coś ty robiła w tej toalecie ?  Nie było cię chyba z pół godziny. - zapytała mnie siadając koło mnie.
- Nie mogłam jej znaleźć a gdy już to zrobiłam to zostałam uderzona drzwiami.  - opowiedziałam jej sytuację którą przeżyłam kilka minut temu tylko bez istotnego szczegółu.
- I pewnie naskoczyłaś na tego kogoś ? Zgadłam ? - zapytała
- No nie za bardzo bo jak zobaczyłam kim był to się rozmyśliłam - odpowiedziałam jej a na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech.
-  No to mów kim okazał się koleś, który wywarł na tobie aż takie wrażenie ?
- Pewnie mnie uwierzysz, ale ci powiem. Mariusz Wlazły - odpowiedziałam, a Ola popatrzyła na mnie z otwartą buzią
- Co Mariusz Wlazły - zapytała zdziwiona a ja strzeliłam facepalma. - No co ? - zapytała zdezorientowana.
- Ty gamoniu to właśnie o nim rozmawiamy.- gdy to powiedziałam Ola stanęła jak wryta. - Haha jak ja ją dobrze znam. Wiedziałam, że tak będzie.  Obie jesteśmy wielkimi fankami siatkówki i jednym z naszych ulubionych siatkarzy jest właśnie Mariusz Wlazły.
- No ja też byłam zaskoczona gdy go zobaczyłam, a i mało tego zaprosił mnie jutro na kawę w ramach przeprosin. Z pewnością zapomni ale chociaż mam pewność, że ma mój numer. - wyszczerzyłam się
- Jakie ty masz szczęście. - rozmarzyła się.
- No mam, mam ale ty też . A właśnie. Kim był ten mężczyzna z którym tak tańczyłaś hmm ? Proszę mi tu wszystko mówić - Ja jej powiedziałam to teraz jej kolej a co .
- A nikt ważny siedziałam i czekałam tu na ciebie to się przysiadł i zaprosił mnie do tańca. Nawet miły koleś - na twarzy przyjaciółki pojawiły się rumieńce. Aha ! To znaczy że jej się podoba.
- Mhhm się zobaczy. Zbieramy się ?  Jestem baaardzo zmęczona - zapytałam przyjaciółki.
- Noom  ja też padam na twarz. - przyznała mi rację i ruszyłyśmy na zewnątrz wcześniej zamawiając taksówkę. Musiałyśmy troszkę poczekać, ale po nie długim czasie pojawiła się i mogłyśmy ruszać. W ciszy dojechałyśmy na nasze osiedle. Gdy wjechałyśmy windą na właściwe piętro wyjęłam z torebki klucze i otworzyłam nasze mieszkanie. Skierowałam się do swojego pokoju i od razu rzuciłam się na łóżko. Nawet nie wiem kiedy oddałam się w objęcia Morfeusza.

___________________________________________

Na wstępie przepraszam,  ale mam tyle nauki,że już nie wyrabiam. Mam nadzieję, że jakoś się ogarnę i następny rozdział pojawi się szybko. A wracając to jak wam się podoba ? Może być ? :)



poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Prolog

Ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika. Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się i z trudem podniosłam się z łóżka, no można powiedzieć, że zwlekłam się. Nienawidzę wstawać tak wcześnie, w sumie jest godzina 7, ale to i tak nie zmienia faktu, że dla mnie to za wcześnie. No co ja  mam na to poradzić? Kocham spać i to się chyba już nie zmieni. Podeszłam leniwie do okna i  odsunęłam rolety. 
Do pokoju wpadły promienie słońca. Zapowiada się piękny, słoneczny dzień. Od razu na mojej twarzy zagościł uśmiech. Uwielbiam lato. Wzięłam ze sobą naszykowane już ciuchy i skierowałam się do łazienki. Po orzeźwiającym prysznicu, założyłam ubranie i zaczęłam suszyć włosy. Gdy już się z tym uporałam, związałam je w luźnego koka Nałożyłam tusz na rzęsy i zrobiłam kreskę eyelinerem. Na końcu pomalowałam usta błyszczykiem. Nie byłam jedną z tych laluni, które mają na twarzy tonę tapety i uważają się za nie wiadomo kogo. Gdy byłam gotowa zeszłam schodami na dół. W kuchni byli już rodzice. Tata siedział przy stole i jak co dzień czytał gazetę.
- Hej. Iga jeszcze nie wstała? - przywitała się i zapytałam o moją młodszą siostrę.
- No cześć skarbie. Nie,  jeszcze nie wstała, wiesz przecież, że ona melodię do spania ma po tobie - uśmiechnęła się mama.
- No fakt - przyznałam rację - ale wiecie myślałam, że... - nawet nie dokończyłam bo do kuchni wparowała Iga
- Jestem już jestem. Myślałaś, że się nie pożegnam? - powiedziała
Usiadłyśmy przy stole, a mama wręczyła nam po kubku pysznej kawy. To jet to co lubię z samego rana. Pogawędziłyśmy sobie z Igą o jakiś bzdetach jak to my. Pośmiałyśmy się z byle czego. Mimo, że między nami jest 6 lat różnicy dogadujemy się świetnie. Wiadomo czasami się kłócimy no ale chyba  jak każde rodzeństwo. Nagle mi się coś przypomniało.
- Może w końcu powiecie mi gdzie będę mieszkała z Olą ? - zapytałam - Wiem tylko, że 
w Bełchatowie. - zrobiłam maślane oczka.
- Nic z tego, nie powiemy ci niespodzianka to niespodzianka. - odparł tata i zaśmiał się widząc moją naburmuszoną minę. A już myślałam, że coś od nich wyciągnę, no trudno będę musiała zaczekać aż w końcu pojedziemy na miejsce.
- Zadzwoń do nas jak dojedziecie z Olą  i choć tutaj bo my się musimy zbierać, a nie będziemy się teraz często widzieć więc musimy cię wyściskać. - powiedziała mama i podeszła do mnie, a po niej 
i tata.
- Trzymaj się i mi proszę tam nie imprezować - pogroził tata po czym się uśmiechnął i przytulił. Odwzajemniłam uścisk i powiedziałam - Nie ma sprawy tatko i nie bój się nie w głowie mi imprezy- i jeszcze raz przytuliłam rodziców. Haha wiadomo, że tam od czasu do czasu wybierzemy się do jakiegoś klubu, ale tego już nie powiedziałam tacie. 
- Noo na pewno. - wtrąciła się Iga -  Nie słuchajcie jej, dobrze ją znam i wiem że imprezy będą co dziennie. - wyszczerzyła się. No właśnie nie powiedziałam bo wiem, że tamta zawsze musi coś palnąć.
No co ty przecież ja aniołek jestem  - uśmiechnęłam się niewinnie.
- Tak , tak chyba z różkami i ogonkiem - powiedziała mama wychodząc z domu . 
No nie powiem ja do grzecznych nie należę. Nie lubię jak ktoś mi coś na rzuca,  po protu nie lubię chamskich osób i tyle. Nie dam sobie w kasze dmuchać i zawsze walczę o swoje. No ale cóż taka jestem i nie którym się to podoba innym nie, ale to już ich problem nie mój.
Zaraz po tym jak wyszli zrobiłam sobie musli. Po jakże pożywnym śniadanku włożyłam brudne naczynia do zlewu, a do domu akurat weszła Olcia.
- Hejka ! - rzuciła na wejście. 
Ola jest moją najlepszą przyjaciółką i znamy się od narodzin, a to zasługa naszych rodziców, którzy przyjaźnią się od wielu lat. Po ukończeniu studiów, które skończyłyśmy kilka tygodni temu postanowiłyśmy przeprowadzić się do Bełchatowa i zacząć w pełni dorosłe życie. No bo ile można mieszkać u rodziców? Powiedziałabym dokładnie gdzie będziemy mieszkać ale sama tego nie wiem bo nasze mieszkanie fundneli nam nasi rodzice. I nie wiemy o nim nic.
- No hej - odpowiedziałyśmy z Igą 
- Gotowa? - zapytała mnie.
- No pewnie. Jedziemy już tylko poczekaj sekundę skoczę po moje walizki.
Po chwili pakowałyśmy nasze toboły do mojego kochanego Audi R8. Kocham szybkie samochody,a ten dostałam od moich rodziców. Jestem im bardzo wdzięczna bo właśnie o takim marzyłam. Pożegnałyśmy się z Igą i wcześniej wpisując do nawigacji adres, który dostałam wcześniej od rodziców ruszyłyśmy w drogę. Przez całą drogę gadałyśmy o byle czym, śmiałyśmy się 
i śpiewałyśmy hity z radia. Te dwie godzinki minęły nam szybko. Nim się obejrzałyśmy, byłyśmy już w Bełchatowie i dojeżdżałyśmy na miejsce. 
_________________________

Oddaje w wasze ręce prolog. Co o tym sądzicie ?

piątek, 10 kwietnia 2015

Bohaterowie


Lena Olszewska 



23 letnia szczupła brunetka o ciętym języku i  pięknych brązowych oczach. Zwariowana, roztrzepana i chamska dla osób, których nie cierpi. Zawsze walczy o swoje. Mimo tego jest sympatyczna i miła. Właśnie kończy ostatni rok studiów. Od najmłodszych lat zapalony kibic siatkówki.Uwielbia ten sport i chce by jej życie związane było właśnie z nim. Czy jej się to uda? Kogo spotka na swojej drodze i kto wywróci jej życie do góry nogami ?

Aleksandra Wilk


Najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki. Znają się od piaskownicy i traktują jak siostry. Piękna dziewczyna, o długich blond włosach. Jest taka jak Lena ma trudny charakter i nie łatwo się do niej zbliżyć. Ufa tylko swoim bliskim. Łączy je bardzo wiele, a najważniejsza jest dla nich siatkówka. Czy wraz z życiem Leny zmieni się i jej?  Komu zaufa bezgranicznie?

Mariusz Wlazły 


Światowej klasy siatkarz, atakujący Reprezentacji Polski i kapitan PGE Skry Bełchatów. Miły, zabawny i pomocny. Marzy o założeniu rodziny i byciu szczęśliwy przy boku ukochanej kobiety. Na razie są to jednak marzenia, ale gdy niespodziewanie w jego życiu pojawi się pewna dziewczyna dalej tak będzie? Czy choć trochę przybliży go ona do  ich spełnienia?

Michał Winiarski


Znany na skalę światową siatkarz o pięknych niebieskich oczach, kapitan i przyjmujący Reprezentacji Polski, gra w bełchatowskim klubie na pozycji przyjmującego. Przyjaźni się z Mariuszem od rozpoczęcia kariery sportowej. Znają się bardzo dobrze. Pracowity, sympatyczny i zabawny. Ma podobne marzenia co jego przyjaciel. Czy się spełnią? Kogo wkrótce spotka i kim będzie dziewczyna która odmieni jego życie ?

Iga Olszewska




Młodsza siostra Leny. 17 letnia szczupła, wysoka dziewczyna. Miła, wygadana, zawsze uśmiechnięta brunetka. Można by rzec kopia Leny. Tak jak siostra kocha siatkówkę i jest ona obecna w jej życiu od małego. Trenuje siatkówkę od gimnazjum i jest w tym całkiem niezła.



Filip Michalski



Sąsiad Leny i Oli.  Kiedy przeprowadziły się do Bełchatowa  on jako pierwszy przyszedł się zapoznać. Od tej pory się przyjaźnią.


Pozostali:

Siatkarze Reprezentacji Polski
Siatkarze PGE Skry Bełchatów

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dopiero zaczynam i proszę was o wsparcie ;)
Nie długo powinien pojawić się Prolog xD