Obudziłam się o 9. Moje starania by kolejny raz usnąć nie powiodły się więc podniosłam się z łóżka. Odbębniłam cały poranny rytuał i poszłam do kuchni. Nie myśląc długo zrobiłam sobie musli i zasiadłam z nim w salonie przed telewizorem. Po chwili obok mnie znalazła się Ola, która w porównaniu do wczoraj była już ubrana i to jeszcze bardzo elegancko. Już miałam pytać co tak się wystroiła ale przypomniało mi się, że ma dzisiaj spotkanie z prezesem Skry Bełchatów w sprawie pracy. Skleroza nie boli xD. Pomijając wyglądała ślicznie. Miała na sobie kremową bluzkę, czarne spodnie i do tego buty na słupku w takim samym kolorze co bluzka.
- O której wychodzisz ? - zapytałam przyjaciółkę.
- Hmm - zerknęła na zegarek - Jest przed 10 to tak za pół godzinki. - nie była zdenerwowana, jest pewna siebie i zawsze dąży do celu, zresztą tak samo jak ja. - A i mam do ciebie taką tyci prośbę.
- No to słucham - domyślałam się o już o co chodzi.
- Pożyczysz mi samochód ? - zrobiła oczy kotka ze Shreka.
- Muszę się poważnie zastanowić. - powiedziałam z powagą. - Ale chyba nic mi nie za szkodzi - uśmiechnęłam się i poszłam do przedpokoju po torebkę, z której wyjęłam kluczyki i dokumenty.
- Tylko mi go nie rozbij. O której wrócisz? - zapytałam dając jej rzeczy.
- Oj tam raz się zdarzyło, ale to była wina tego idioty, koleś nie powinien dostać prawka. No nie wiem ile mi zejdzie ale myślę, że po 13 powinnam być.
Do jej wyjścia nie poruszałyśmy już tematu pracy. Gadałyśmy o jakiś głupotach co chwile wybuchając śmiechem. Nim się obejrzałyśmy Olka musiała się już zbierać. Dałam jej jeszcze kopa na szczęście i życzyłam powodzenia. Po jej wyjściu zgarnęłam laptop z mojego pokoju i weszłam na stronę konkursu. Dowiedziałam się, że zgłoszenia zostały przyjęte i wyniki mają być za jakieś 3 dni więc nie zostało mi nic innego jak tylko czekać. Posiedziałam jeszcze trochę na internecie i postanowiłam coś upichcić. Nie miałam kilu składników więc wzięłam tylko portfel i wyszłam do sklepu nie daleko bloku. Spacerkiem kierowałam się w stronę sklepu. Znalazłam potrzebne rzeczy i ruszyłam do kasy. Droga powrotna nie zajęła mi dużo czasu, więc po chwili już byłam w mieszkaniu. Rozpakowałam zakupy i schowałam szampana do lodówki. Jak szaleć to szaleć. Postanowiłam zrobić zapiekankę z warzywami czyli ulubione danie Olci. Jakoś trzeba uczcić sukces co? Szybko zabrałam się do jej przyrządzenia. Zajęło mi to trochę czasu więc gdy zerknęłam na zegarek było w pół do pierwszej wstawiłam więc zapiekankę do piekarnika i ogarnęłam kuchnię. Wszystko było już gotowe zostało mi tylko czekać na powrót przyjaciółki. Włączyłam telewizor i oglądałam jakiś serial. Od czasu do czasu zerkałam na zapiekanke. Gdy była już gotowa wyłączyłam piekarnik. W tym samym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
- Już jestem - krzyknęła i po chwili pojawiła się w kuchni.- Mmm jakie zapachy- Gdy weszła, na jej twarzy gościł ogromny uśmiech.
- I jak poszło? - zapytałam, nakładając nam jedzenie na talerze.
- Właśnie stoi przed tobą asystentka fizjoterapeuty Skry, a tak właściwie to drugi fizjoterapeuta.- pisnęła.
- Ooo to super. I co i co, kto miał rację kto ? - rzuciłam się w ramiona przyjaciółce i wyściskałam ją. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na mnie.
- Oj tam raz miałaś racj, ale to jeszcze nie wszystko - powiedziała. - Na tym spotkaniu był też trener Antiga i jak się później okazało reprezentacja potrzebuje drugiego fizjoterapeuty. I wybrali właśnie mnie - krzyknęła a ja po prostu nie wiedziałam co powiedzieć. Przyjaciółka zerknęła na mnie i naglę posmutniała. A ja dopiero po chwili oprzytomniałam.
- Nie wierze, i ty mówisz, że to ja mam szczęście. A ty co taką minę masz - uśmiechnęłam się do niej
- No bo teraz sobie uświadomiłam, żę będę musiała Cię tu zostawić - miło, żę o mnie pomyślała. Będzie mi na prawdę ciężko bez niej no ale co mam zrobić ? Przecież nie zakarzę jej tu zostać.
- Ojj nie przesadzaj okej. Twoje marzenia się spełniają a ty zamulasz - wyszczerzyłam się do niej - Musisz mi wszystko opowiedzieć ale najpierw zjemy bo jestem meega głodna - powiedziałam na co moja przyjaciółka wybuchła śmiechem. Zabrałyśmy się więc za jedzenie.
- Mmm moja ulubiona zapiekanka, jak ja cię kocham - powiedziała z pełną buzią.
- I na wzajem - uśmiechnęłam się. Po skończonym obiedzie przeniosłyśmy się z szampanem do salonu. Ola opowiedziała wszystko jak było. Jak ja jej zazdroszczę, ale i cieszę się z jej szczęścia. Spełnia się jej marzenie i jestem ciekawa czy moje też się spełni. Gadałyśmy na różne tematy, a koło 8 zdecydowałyśmy obejrzeć film więc poszłam po mój laptop, w tym czasie Ola poszła po chipsy. Wybrałyśmy Kac Vegas oglądam to chyba setny raz ale nigdy mi się on nie znudzi. Po naszym seansie Ola poszła do łazienki a ja zaniosłam laptopa do pokoju. Wzięłam jakąś książkę z szafki i czytałam dopóki łazienka się nie zwolniła. Gdy Olka wreszcie wyszła wzięłam swoją piżamke i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka, od razu zasypiając.
Następnego dnia postanowiłyśmy odświeżyć naszą garderobę więc już koło 14 byłyśmy pod Manufakturą. Odwiedziłyśmy sporo sklepów. Ja zaopatrzyłam się w 2 pary spodenek (link)(link), rybaczki (link), 3 bluzki (link)(link)(link), dwie sukienki (link)(link) , i trzy pary butów (link)(link)(link). Ola natomiast zakupiła 2 sukienki (link)(link), sandałki (link) i szpilki (link), spodenki (link) i 4 bluzki (link)(link)(link)(link). Zadowolone z zakupów wstąpiłyśmy do kawiarni na ciacho i mrożoną kawę. Gdy spojrzałam na zegarek było już po 9 więc zaczęłyśmy się zbierać. Zapłaciłyśmy za nasze zamówienie i ruszyłyśmy do samochodu. Po dziesiątej byłyśmy w domu. Odłożyłam zakupy do pokoju i dopiero wtedy uświadomiłam sobie jaka byłam zmęczona. Nie przebierając się nawet wskoczyłam do łóżka od razu zasypiając.
___________________________________________
Przepraszam za moją nie obecność ale same wiecie jak to jest przed zakończeniem roku. Jednym słowem urwanie głowy. Przez ostatni czas nie miałąm siły na nic. Teraz mam już wszystko załatwionę i rozdziały będę pojawiać się częściej :) Następny pojawi się w najbliższym czasie :*
PS. Trochę się martwie, żę nikt tego nie czyta. :/ Proszę was o komentarze nawet nie wiecie jak one motywują :*
Pozdrawiam Zakręcona *-*
- Hmm - zerknęła na zegarek - Jest przed 10 to tak za pół godzinki. - nie była zdenerwowana, jest pewna siebie i zawsze dąży do celu, zresztą tak samo jak ja. - A i mam do ciebie taką tyci prośbę.
- No to słucham - domyślałam się o już o co chodzi.
- Pożyczysz mi samochód ? - zrobiła oczy kotka ze Shreka.
- Muszę się poważnie zastanowić. - powiedziałam z powagą. - Ale chyba nic mi nie za szkodzi - uśmiechnęłam się i poszłam do przedpokoju po torebkę, z której wyjęłam kluczyki i dokumenty.
- Tylko mi go nie rozbij. O której wrócisz? - zapytałam dając jej rzeczy.
- Oj tam raz się zdarzyło, ale to była wina tego idioty, koleś nie powinien dostać prawka. No nie wiem ile mi zejdzie ale myślę, że po 13 powinnam być.
Do jej wyjścia nie poruszałyśmy już tematu pracy. Gadałyśmy o jakiś głupotach co chwile wybuchając śmiechem. Nim się obejrzałyśmy Olka musiała się już zbierać. Dałam jej jeszcze kopa na szczęście i życzyłam powodzenia. Po jej wyjściu zgarnęłam laptop z mojego pokoju i weszłam na stronę konkursu. Dowiedziałam się, że zgłoszenia zostały przyjęte i wyniki mają być za jakieś 3 dni więc nie zostało mi nic innego jak tylko czekać. Posiedziałam jeszcze trochę na internecie i postanowiłam coś upichcić. Nie miałam kilu składników więc wzięłam tylko portfel i wyszłam do sklepu nie daleko bloku. Spacerkiem kierowałam się w stronę sklepu. Znalazłam potrzebne rzeczy i ruszyłam do kasy. Droga powrotna nie zajęła mi dużo czasu, więc po chwili już byłam w mieszkaniu. Rozpakowałam zakupy i schowałam szampana do lodówki. Jak szaleć to szaleć. Postanowiłam zrobić zapiekankę z warzywami czyli ulubione danie Olci. Jakoś trzeba uczcić sukces co? Szybko zabrałam się do jej przyrządzenia. Zajęło mi to trochę czasu więc gdy zerknęłam na zegarek było w pół do pierwszej wstawiłam więc zapiekankę do piekarnika i ogarnęłam kuchnię. Wszystko było już gotowe zostało mi tylko czekać na powrót przyjaciółki. Włączyłam telewizor i oglądałam jakiś serial. Od czasu do czasu zerkałam na zapiekanke. Gdy była już gotowa wyłączyłam piekarnik. W tym samym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
- Już jestem - krzyknęła i po chwili pojawiła się w kuchni.- Mmm jakie zapachy- Gdy weszła, na jej twarzy gościł ogromny uśmiech.
- I jak poszło? - zapytałam, nakładając nam jedzenie na talerze.
- Właśnie stoi przed tobą asystentka fizjoterapeuty Skry, a tak właściwie to drugi fizjoterapeuta.- pisnęła.
- Ooo to super. I co i co, kto miał rację kto ? - rzuciłam się w ramiona przyjaciółce i wyściskałam ją. Odsunęła się ode mnie i spojrzała na mnie.
- Oj tam raz miałaś racj, ale to jeszcze nie wszystko - powiedziała. - Na tym spotkaniu był też trener Antiga i jak się później okazało reprezentacja potrzebuje drugiego fizjoterapeuty. I wybrali właśnie mnie - krzyknęła a ja po prostu nie wiedziałam co powiedzieć. Przyjaciółka zerknęła na mnie i naglę posmutniała. A ja dopiero po chwili oprzytomniałam.
- Nie wierze, i ty mówisz, że to ja mam szczęście. A ty co taką minę masz - uśmiechnęłam się do niej
- No bo teraz sobie uświadomiłam, żę będę musiała Cię tu zostawić - miło, żę o mnie pomyślała. Będzie mi na prawdę ciężko bez niej no ale co mam zrobić ? Przecież nie zakarzę jej tu zostać.
- Ojj nie przesadzaj okej. Twoje marzenia się spełniają a ty zamulasz - wyszczerzyłam się do niej - Musisz mi wszystko opowiedzieć ale najpierw zjemy bo jestem meega głodna - powiedziałam na co moja przyjaciółka wybuchła śmiechem. Zabrałyśmy się więc za jedzenie.
- Mmm moja ulubiona zapiekanka, jak ja cię kocham - powiedziała z pełną buzią.
- I na wzajem - uśmiechnęłam się. Po skończonym obiedzie przeniosłyśmy się z szampanem do salonu. Ola opowiedziała wszystko jak było. Jak ja jej zazdroszczę, ale i cieszę się z jej szczęścia. Spełnia się jej marzenie i jestem ciekawa czy moje też się spełni. Gadałyśmy na różne tematy, a koło 8 zdecydowałyśmy obejrzeć film więc poszłam po mój laptop, w tym czasie Ola poszła po chipsy. Wybrałyśmy Kac Vegas oglądam to chyba setny raz ale nigdy mi się on nie znudzi. Po naszym seansie Ola poszła do łazienki a ja zaniosłam laptopa do pokoju. Wzięłam jakąś książkę z szafki i czytałam dopóki łazienka się nie zwolniła. Gdy Olka wreszcie wyszła wzięłam swoją piżamke i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka, od razu zasypiając.
Następnego dnia postanowiłyśmy odświeżyć naszą garderobę więc już koło 14 byłyśmy pod Manufakturą. Odwiedziłyśmy sporo sklepów. Ja zaopatrzyłam się w 2 pary spodenek (link)(link), rybaczki (link), 3 bluzki (link)(link)(link), dwie sukienki (link)(link) , i trzy pary butów (link)(link)(link). Ola natomiast zakupiła 2 sukienki (link)(link), sandałki (link) i szpilki (link), spodenki (link) i 4 bluzki (link)(link)(link)(link). Zadowolone z zakupów wstąpiłyśmy do kawiarni na ciacho i mrożoną kawę. Gdy spojrzałam na zegarek było już po 9 więc zaczęłyśmy się zbierać. Zapłaciłyśmy za nasze zamówienie i ruszyłyśmy do samochodu. Po dziesiątej byłyśmy w domu. Odłożyłam zakupy do pokoju i dopiero wtedy uświadomiłam sobie jaka byłam zmęczona. Nie przebierając się nawet wskoczyłam do łóżka od razu zasypiając.
___________________________________________
Przepraszam za moją nie obecność ale same wiecie jak to jest przed zakończeniem roku. Jednym słowem urwanie głowy. Przez ostatni czas nie miałąm siły na nic. Teraz mam już wszystko załatwionę i rozdziały będę pojawiać się częściej :) Następny pojawi się w najbliższym czasie :*
PS. Trochę się martwie, żę nikt tego nie czyta. :/ Proszę was o komentarze nawet nie wiecie jak one motywują :*
Pozdrawiam Zakręcona *-*
Króciutki :( Bardzo króciutki ;'( Wielkie szczęście Oli :D. Mam nadzieję, że będzie jej się podobać i wyrwie jakiegoś przystojniachę :D hahaha
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam na rozdział 48 :*. Mam nadzieję, że się spodoba :D. Mile widziane komentarze :D. Pozdrawiam Dooma :)
http://ty-i-ja-i-siatkowka-do-konca-zycia.blogspot.com/