niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 2

Obudziły mnie promienie słońca, Z zamkniętymi oczami podniosłam się do pozycji siedzącej. Wygrzebałam z torebki telefon w celu sprawdzenia godziny. Hmmm no to sobie pospałam. Jest po 14, ale w końcu wróciłyśmy po 3 więc mam jakieś usprawiedliwienie no nie? Położyłam się jeszcze na chwilkę z myślą, że jeszcze usnę, ale na moje nieszczęście po chwili mój telefon zaczął wibrować co oznaczało nadejście wiadomości. No nie dadzą poleżeć nooo. - mruknęłam do siebie. Sięgnęłam po telefon i odczytałam wiadomość.

Hej mam nadzieję, że się nie gniewasz za wczoraj. Jeszcze raz przepraszam. Masz czas o 17 ?
   

Gdy to przeczytałam od razu zerwałam się. No tak przecież dzisiaj miałam się spotkać z siatkarzem w ramach przeprosin. Odpisałam więc szybko.

Hej ;) Przecież Ci już mówiłam, miałeś przestać przepraszać. Naprawdę się nie gniewam. Mam wolny cały dzień. 

Gdy wstałam już aby się jakoś ogarnąć  usłyszałam dźwięk otrzymanego esemesa. Domyślałam się od kogo on może być. Więc usiadłam ponownie i odczytałam wiadomość.

Bardzo się cieszę z tego powodu, zapraszam więc na kawę ;) - Mariusz

Z miłą chęcią tylko gdzie ? Zaproponuj coś :) - Ja 

Może być park ? Nie daleko jest fajna kawiarnia. ;)- Mariusz

No jasne :D  -Ja

Więc do zobaczenia ;) - Mariusz

Ja nadal nie mogę uwierzyć, że to dzieje się na prawdę. Przeprowadzamy się do Bełchatowa a ja w pierwszy dzień spotykam siatkarza, który zaprasza mnie na kawę. Jestem ciekawa czy coś mnie jeszcze zaskoczy dzisiaj. Dobra czas się ogarnąć nie? Podniosłam z niechęcią swoje cztery litry i wyjęłam jakieś luźne ciuchy. Skierowałam się z nimi do łazienki. Po porannej toalecie poszłam w stronę kuchni gdzie urzędowała już moja przyjaciółka robiąc jajecznicę. Ja to mam nosa, w sam raz na śniadanie.
- Ooo co ja widzę, moja Olcia śniadanie robi. - śmiejąc się usiadłam przy stole i podziwiałam przyjaciółkę. Nie często widzę przyjaciółkę robiącą coś do jedzenia.
- A no robi, robi. - wyszczerzyła się - Też chcesz ?
- A z miłą chęcią tylko.... nie otruję się? - podniosłam brew z niepokojem.
- Haha bardzo śmieszne - zgromiła mnie spojrzeniem Ola - Zaraz sama sobie zrobisz - wystawiła język.
- Wręcz komiczne - wyszczerzyłam się  - Dobra już nic nie mówię - uniosłam ręce w geście obrony gdy zobaczyłam wyraz twarzy przyjaciółki.
Nasze śniadanie było gotowe już po chwili. Ola nałożyła nam na talerze i zaczęłyśmy je konsumować. Nasze wspólne jedzenie nigdy nie przebiega w ciszy więc i tym razem też się tak nie stało. Nawijałyśmy o głupotach, śmiejąc się przy tym. Zdało by się jej  powiedzieć, że wybywam dzisiaj no nie ? Też tak myślę.
- Odezwał się - rzuciłam, na co  przyjaciółka popatrzyła na mnie zdezorientowana.
- Kto ? - zapytała się zdziwiona
- No kto, kto... no Mariusz - powiedziałam, a Ola znieruchomiała i wytrzeszczyła oczyska na mnie
- CO TY DAJESZ ???- pisnęła
- Mamy iść na jakąś kawę  - uśmiechnęłam się od ucha do ucha na samą myśl o tym spotkaniu.
- Ooo ale szczęściara. A ja co będę robiła- zapytała ze smutną minką
- Coś wymyślisz - Puściłam jej oczko.
Pozmywałam po śniadaniu bo moja ukochana przyjaciółka poszła się ogarnąć no bo jak by ktoś nie wiedział to jest godzina 15 a ona paraduje po domu cały czas w piżamach. A jakby tak jakich przystojny sąsiad tu nas odwiedził hm ? No co wszystko jest możliwe xD  Gdy ogarnęłam wreszcie kuchnię. Skierowałam się do pokoju po swojego laptopa i zasiadłam w salonie przed telewizorem. Weszłam na fb i jak zwykle kilka powiadomień i wiadomości na które po chwili odpisałam.
- Co robisz ? - zapytała Ola rozwalając się na kanapie i przełączając na jakiś serial.
- A siedzę na fb ale zdałoby się rozejrzeć za jakąś pracą - odpowiedziałam jej.
- Ooo właśnie zapomniałam ci powiedzieć - poderwała się z kanapy. - Jutro mam rozmowę o pracę ale jak się dowiesz gdzie to padniesz. - powiedziała podekscytowana.
- No zaskocz mnie.
- Znasz mojego kuzyna Kamila no nie ?- zapytała mnie.
- No kojarzę, kojarzę - odpowiedziałam szybko .
- No to jego ojciec, mój ukochany wujaszek, bardzo dobrze zna prezesa Skry Bełchatów wręcz są przyjaciółmi. No i  polecił mnie na asystentkę fizjoterapeuty. - uśmiechnęła się od ucha do ucha.
- I TY MI TO DOPIERO TERAZ MÓWISZ !!! - zapytałam ją z udawaną złością na twarzy bo tak na prawdę to się bardzo ucieszyłam. Będę mieć przyjaciółkę, która jest w sztabie SKRY!!!.Coś czułam, że to nie koniec niespodzianek. A tak ogółem to chyba jestem dobrą aktorką bo mina Oli bezcenna.
- Oj noo ... zapomniałam - powiedziała skruszona  na co ja  wstałam i ją wyściskałam.
- Ty gamoniu nawet nie wiesz jak się cieszę. Będę mieć przyjaciółkę która pracuje w Skrze Bełchatów !!!- pisnęłam.
- Ej, ej to jeszcze nic pewnego nie wiadomo czy mnie przyjmą przecież jestem dopiero po studiach  - powiedziała próbując mnie uspokoić.- Tam na  pewno potrzebują osób z doświadczeniem.
- Gadanieee przecież gdzieś się musisz wszystkiego nauczyć no nie ? A gdzie lepiej się wyszkolisz niż pod okiem prawdziwego i doświadczonego fizjoterapeuty. Tak w ogóle to od  małego chciałaś być fizjoterapeutą i znasz się na tym  - uśmiechnęłam się. Mówię szczerą prawdę nie tylko żeby ją pocieszyć i robić nadzieje. Ola od małego interesowała się takimi rzeczami.
- A to się już zobaczy jutro - odwzajemniła uśmiech i wróciłyśmy do wcześniejszych czynności.
Przeglądając stronę główną rzucił mi się konkurs na asystenta fotografa  Reprezentacji Polski w piłce siatkowej. Hmm w sumie mogę spróbować w końcu w tym roku ukończyłam studia właśnie na kierunku fotografii sportowej. I tak nie wierzę, że mi się to uda ale przecież mogę spróbować tak? Przeczytałam dokładnie co trzeba zrobić aby wziąć udział w konkursie. Otóż trzeba wysłać dowolną liczbę zdjęć o tematyce sportu do 28 czerwca czyli do końca tego tygodnia. Pfff co to dla mnie . Mam pełno takich zdjęć i na uczelni twierdzili, że są na prawdę dobre więc się okaże czy mieli rację. Wybiorę je później bo wszystkie mam już gotowe. Gdy właśnie sobie tak rozmyślałam usłyszałam dźwięk dzwonka.
- Kto to?  - krzyknęła  z kuchni Ola.
- Nie  mam pojęcia. Otworzę - odpowiedziałam kierując się w stronę drzwi wejściowych. No nie przypominam sobie abym  kogoś zapraszała. Otworzyłam więc drzwi, w których stał przystojny nawet baaardzo przystojny chłopak. No na prawdę. Już miałam coś powiedzieć kiedy nieznajomy się przywitał.
- Cześć jestem Filip - uśmiechnął się co ja odwzajemniłam - z tego co się orientuję to będziemy sąsiadami więc przychodzę się przywitać - wskazał drzwi na przeciwko nas i wyjął zza pleców butelkę czerwonego wina.
- Lena - uśmiechnęłam się - zapraszam do środka - wskazałam ruchem ręki by wszedł do środka.
- Olaaaa mamy gościa - zawołałam przyjaciółkę i zaprosiłam naszego sąsiada do salonu.
- A kogo ?- zapytała wchodząc do pomieszczenia.
- Witam. Filip  - uśmiechnął się i przedstawił mojej koleżance
- Ola - uczyniła to samo.
- To nasz sąsiad z na przeciwka. - odparłam na pytające spojrzenie przyjaciółki.
- Miło poznać, jesteśmy tu nowe mam nadzieję, że pomożesz w razie co - powiedziała.
- Służę pomocą - ukłonił się teatralnie na co my się zaśmiałyśmy.- To co może uczcimy nasze poznanie - pokazał na butelkę czerwonego wina.
- Ja niestety jestem umówiona i zaraz lecę się szykować więc się  nie skuszę ale koleżanka na pewno - wskazałam na Olę
- Ja tam z chęcią się napiję - powiedziała, kierując się do kuchni zapewne po lampki.
- A nie mówiłam. - powiedziałam do Filipa na co on się zaśmiał.
Posiedziałam z nimi troszkę. Dowiedziałam się dużo rzeczy o naszym sąsiedzie. Jest w naszym wieku i jest na ostatnim roku studiów prawniczych. Jest z Bełchatowa więc z na to miasto jak własną kieszeń.  Bardzo miły i sympatyczny. Brawo Lena miałaś posiedzieć troszeczkę a ty sobie gadasz w najlepsze a za pół godziny wychodzisz. Przeprosiłam tą dwójkę i ruszyłam migiem do pokoju. Otworzyłam szafę i wyjęłam ubranie. Ruszyłam z nim do łazienki. Szybko się umyłam. Rozczesałam włosy i zrobiłam sobie kłoska. Zrobiłam delikatny makijaż i wróciłam jeszcze do pokoju po torebkę do której włożyłam swój telefon, po drodze przeglądając się w lustrze.Wyglądam całkiem, całkiem. Pożegnałam się z tą dwójką i wyszłam z mieszkania. Wsiadłam do windy i zjechałam na dół. Zerknęłam jeszcze na telefon 16:55. Nie jest źle. Park jest na szczęście nie daleko więc powinnam zdążyć. Szłam sobie spacerkiem i przyglądałam się dzieciom biegającym po parku. Momentalnie na twarz wkradł mi się uśmiech. Uwielbiam dzieci. Pamiętam jeszcze jak Iga była taka mała. Ale ten czas leci. Tak sobie rozmyślając ujrzałam postać siatkarza. Szedł w moim kierunku z daleka się do mnie uśmiechając. Kiedy zjawił się koło mnie przytulił mnie na powitanie.
- Hej - uśmiechnął się - Nawet się wczoraj nie przedstawiłem - jak go można nie znać pomyślałam - Jestem Mariusz. - przestawił się.
- Hej. Nic się nie stało, nie sposób cię nie znać.  - uśmiechnęłam się i przedstawiłam - Lena.
- Zdarzają się pewne przypadki. Miło cię poznać. Chodźmy, nie będziemy tak stać, idziemy na kawę  i ciacho.
- Jestem za - odparłam szybko co siatkarz skwitował śmiechem.
Szliśmy sobie spacerkiem rozmawiając o wszystkim i niczym. Dowiedziałam się wielu rzeczy o nim. Jest naprawdę miły i zabawny. Nie jest taką przysłowiową gwiazdką jak mówią ludzie o sportowcach i znanych ludziach. Jest całkiem od nich inny. Podziwiam go za to, jest jednym z najlepszych siatkarzy w Polsce, nawet i na świecie, a zachowuje się tak jakby był zwykłym człowiekiem. Siatkarz zaprowadził nas do przytulnej kawiarni, w której siedliśmy w ustronnym miejscu by móc normalnie rozmawiać. Po chwili przyszedł kelner i zamówiliśmy sobie po kawie i tiramisu.
- Teraz twoja kolej - powiedział a ja spojrzałam się na niego zaskoczona - No powiedz coś o sobie bo ja tu cały czas gadam, znasz mój cały życiorys a ja o tobie prawie nic. Tylko tyle, że uwielbiasz tiramisu  - wyjaśnił.
- Haha ciekawe skąd o tym wiesz .-zaśmiałam się.
- Widziałem jak ci się oczy świecą jak zamawiałaś - no co chcecie, dawno nie jadłam a uwielbiam ten deser, ale nie wiedziałam, że to tak widać.
- To już bardzo dużo. No a co chcesz takiego wiedzieć - zapytałam już na serio i przez następną godzinę odpowiadałam na pytania zadawane przez Mariusza. W między czasie dostaliśmy nasze zamówienie. Dowiedział się o mnie bardzo dużo. Jest jedną z nielicznych osób które wiedzą o mnie tak dużo. Zazwyczaj nie mówię o sobie, a już w szczególności spotkanym w klubie mężczyznom. W tym przypadku jest inaczej. W towarzystwie Mariusza czuje się bardzo dobrze tak jakbyśmy znali się od dawna. Mogłabym rozmawiać z nim całymi godzinami. Po dwóch godzinach spędzonych w kawiarni zaczęliśmy się zbierać. Siatkarz powiedział że mnie odprowadzi więc spacerkiem szliśmy w kierunku mojego osiedla.
- To tutaj - oznajmiłam gdy dotarliśmy pod mój blok.
- Cieszę się, że zgodziłaś się na to spotkanie i mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. - powiedział siatkarz.
- Ja również. Bardzo miło spędziłam ten czas.- uśmiechnęłam się do niego.
- Więc do zobaczenia - przytulił mnie na pożegnanie co ja odwzajemniłam i skierowałam się do bloku. Odwracają się pomachałam jeszcze. Nie chciało mi się wchodzić po schodach więc weszłam do windy która  szybko zawiozła mnie na właściwe piętro. Weszłam do mieszkania, zdjęłam buty i weszłam do salonu gdzie znajdowała się blondynka. Widząc mnie zerwała się z kanapy.
- I jak było ?- zapytała od razu.
Opowiedziałam jej jak było.
- No i tak - zakończyłam moje opowiadanie. - Ty lepiej mów jak nasz sąsiad - uśmiechnęłam do niej
- Fajny jest można z nim normalnie pogadać - powiedziała.
- Tylko tyle ? Ja tu myślałam, ze coś ten tego? - poruszyłam zabawnie brwiami na co przyjaciółka rzuciła we mnie poduszką. O nie tak się nie będziemy bawić. Lena nie daje za wygraną i nigdy się nie poddaje.Wzięłam drugą, która była obok mnie i zaczęłam okładać nią Olke. Po naszej bitwie usiadłyśmy i zaczęłyśmy się śmiać. Tak to już nami jest jak złapie nas głupawka to nie ma przeproś. Gdy uspokoiłyśmy się Ola zaczęła mówić.
- Ale tak na serio jest fajny ale tylko jako kumpel. - oznajmiła i wiedziałam że mówi prawdę.
- Hmm może właśnie znalazłyśmy pierwszego przyjaciela w tym mieście - powiedziałam na co przyjaciółka się ze mną zgodziła.
- Jezuu ale jestem głodna  - powiedziałam na co mój brzuch zaburczał.
- A wiesz co ? Ja też - zaśmiała się i poszłyśmy razem do kuchni. Po szybkiej kolacji złożonej z talerza kanapek i herbatki owocowej, skierowałam się do pokoju bo piżamkę i weszłam do łazienki jako pierwsza. Wzięłam prysznic po czym wtarłam w  ciało mój ulubiony malinowym balsam, po tej czynności umyłam zęby i wyszłam z łazienki oznajmiając przyjaciółce, że jest ona do jej dyspozycji. Weszłam do pokoju zgarniając ze stolika laptop i usiadłam z nim wygodnie na łóżku. Trzeba w końcu wybrać jakieś zdjęcia. Weszłam w folder, w którym było mnóstwo nadających się do tego konkursu zdjęć. Po godzince zastanawiania się, wybrałam 20 zdjęć z meczów siatkówki. Prawie wszystkie były oceniane na studiach i to za dobre a wręcz bardzo dobre. I nie przechwalam się tu w żadnym wypadku. O nie, nie, nie ja mówię tylko jak inni je oceniali. Weszłam jeszcze tylko na tą stronę i przeczytałam na jaki adres trzeba je przesłać. Po czym wysłałam zdjęcia. Odłożyłam laptop za biurko i położyłam się. No to to już mam z głowy teraz tylko trzeba czekać. Może się uda, może nie zobaczymy. Wiem, że weźmie udział dużo osób, więc zbytnio się nie nastawiam, że to akurat mnie wybiorą ale warto pomarzyć nie prawda? Nie mam nic do stracenia. Z tą myślą odpłynęłam do krainy Morfeusza.

________________________________

Oddaje w wasze ręce drugi rozdział.:* Piszcie w komentarzach jak wam się podoba. :)
Pozdrawiam Zakręcona*-*

PS. Następny rozdział pojawi się za tydzień.

3 komentarze:

  1. Suuuuuuuuuper :* Ciekawie jest i widać, że dziewczyny to przyjaciółki od wielu długich lat, mam podobnie z moją przyjaciółką :D Czekam na następny :* Pozdrawiam Dooma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na rozdział 46 :). Mam nadzieję, że się spodoba :* Pozdrawiam Dooma :)
      http://ty-i-ja-i-siatkowka-do-konca-zycia.blogspot.com/

      Usuń
  2. Przepraszam za spam :P
    Zapraszam na nowy rozdział do mnie :) Miło by było gdybyś wpadła i zostawiła po sobie ślad :* Pozdrawiam Dooma :)
    http://ty-i-ja-i-siatkowka-do-konca-zycia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń